Nie pytaj, czego chcą klienci. Pokaż, czego im brak i daj im to lepiej niż inni
W erze, w której każdy może zadać pytanie na LinkedInie czy Stories i zebrać tysiące odpowiedzi, pokusa budowania oferty wyłącznie na deklaracjach klientów jest silna. Ale czy to naprawdę działa? Czy to wystarczy, żeby zdobyć lojalność, uwagę i portfel…
BRANDsfera 2.0
Redakcja
W erze, w której każdy może zadać pytanie na LinkedInie czy Stories i zebrać tysiące odpowiedzi, pokusa budowania oferty wyłącznie na deklaracjach klientów jest silna. Ale czy to naprawdę działa? Czy to wystarczy, żeby zdobyć lojalność, uwagę i portfel klienta? To zależy. Czy klienci wiedzą, czego chcą? Tak - kiedy potrzeba jest oczywista. W wielu przypadkach klienci doskonale wiedzą, czego szukają: mleka bez laktozy, wygodnych butów, kanapy z funkcją spania. Nie trzeba im niczego „pokazywać” ani uświadamiać potrzeby - oni już ją znają i aktywnie szukają najlepszego rozwiązania. W takiej sytuacji nie konkurujesz o uwagę, tylko o decyzję. A gra toczy się nie o to, czy kupią, tylko od kogo kupią. Co działa w takich przypadkach?
- Jasne, konkretne wyróżniki („bezszwowe skarpetki dla biegaczy”, „mleko bez
laktozy z dodatkiem witaminy D”)
-
Dowody społeczne i recenzje, które potwierdzają dobry wybór
-
Uproszczenie decyzji zakupowej - klient nie chce analizować PDF-ów i tabelek.
Chce kupić tu i teraz.
Nie. W przypadku nowych produktów lub nieznanych brandów . W przypadku
sprzedaży produktu lub usługi, której klient jeszcze sobie nie uświadomił - deklaracje nie wystarczą. Klienci często nie wiedzą, czego chcą, dopóki nie zobaczą konkretnego rozwiązania.
Zdezorientowany klient = klient stracony
Często sądzimy, że największą konkurencją są inne firmy. Tymczasem prawdziwym
wrogiem jest bezwładność klienta - jego przekonanie, że może jeszcze poczekać np. to nie moment , jeszcze zobaczę , nie czuję potrzeby .
Prawda jest taka, że przy każdej ofercie klient ma trzy opcje:
-
Kupić od Ciebie.
-
Kupić od konkurencji.
-
Nie kupić w ogóle (czytaj: „przeżyć bez Ciebie”). I to właśnie ta trzecia opcja - "nicnierobienie" jest wybierana najczęściej. Dlaczego? Bo jeśli klient nie rozumie, dlaczego powinien kupić teraz i od Ciebie, to po prostu tego nie zrobi.
Dlaczego ankiety zawodzą, czyli o pułapce logicznych odpowiedzi
Jak zauważa Rory Sutherland, autor książki „Alchemy” (i aktualny strateg Ogilvy), większość decyzji zakupowych to wynik irracjonalnych impulsów, które dopiero potem zostają „uzasadnione” w głowie klienta. W tym artykule pokażę Ci, jak przejść od pytania „Czego chce klient?” do pytania „Dlaczego klient miałby wybrać właśnie mnie?”. I jak na to odpowiedzieć tak, żeby konkurencja wyglądała na nudny plan B. To czego oczekują moi klienci? To pytanie pada niemal na każdej naszej konsultacji marketingowej czy strategicznej. I choć wydaje się naturalne, może prowadzić na manowce. Dlaczego?
Błąd nr 1. Słuchanie wyłącznie deklaracji. Ankiety, formularze, badania rynku to
popularne narzędzia. Problem w tym, że klienci odpowiadają logicznie, ale kupują emocjonalnie. W badaniach dominują racjonalizacje - brzmią rozsądnie, ale nie oddaje prawdziwych motywatorów zakupowych. Błąd nr 2. Brak kontekstu. Ludzie nie kupują produktu. Kupują zmianę, efekt lub emocję. Rozwiązania. Lepsze efekty dają metody mieszane: wywiady, dane behawioralne, JTBD czy analizy danych zakupowych. Jobs To Be Done zakłada, że klienci „zatrudniają” produkt do wykonania określonego zadania w swoim życiu. Nie kupuję wiertarki. Kupuję możliwość zrobienia dziury w ścianie. A tak naprawdę - kupuję spokój, że żona przestanie się czepiać, że lustro nadal nie wisi. Klient kupuje efekt. Kupuje ulgę. Kupuje emocje. Zrozumienie kontekstu tej decyzji pozwala budować ofertę, która trafia w sedno. Dlatego tak ważne jest, by przestać mówić o cechach i zacząć mówić o zmianie, jaką produkt wnosi w życie klienta. I właśnie dlatego tak wielu właścicieli firm wpada w pułapkę nijakiego USP.
Twój USP nie może być nudny. A „jakość” i „obsługa klienta” są nudne
Wielu właścicieli firm twierdzi, że ich USP to „najwyższa jakość” albo „świetna obsługa klienta”. Problem? To nie USP. To standard. T o tak, jakby restauracja reklamowała się hasłem „U nas jedzenie nie truje” albo eCommerce komunikował „Wysyłamy zamówienia”.
Prawdziwy USP (Unique Selling Proposition) powinien:
-
Przyciągać uwagę zanim klient dokona zakupu.
-
Wyróżniać Cię w sposób, który ma znaczenie dla odbiorcy.
-
Być trudny do skopiowania i obalenia.
Pamiętaj! Choć emocje odgrywają dużą rolę w zakupach, nie każdy zakup jest
zdominowany emocjami. Zakupy B2B, inwestycje, produkty medyczne - tu dominują argumenty racjonalne, wsparte emocjami (zaufanie, redukcja ryzyka, pewność wyboru), a nie odwrotnie. Dlatego należy zróżnicować komunikację w zależności od typu klienta i etapu lejka zakupowego np. w pierwszej fazie decyzji emocje mają większe znaczenie, ale finalna decyzja często jest racjonalizowana i wymaga konkretów. Stosuj zasadę:
-
Na górze lejka: emocje, język korzyści, storytelling
-
Przy decyzji: konkret, porównanie, argumenty logiczne
Nie graj w grę „najniższa cena”. Przegrał_ś, zanim ogłoszono start
Inne pytanie, które czasem pada w rozmowach to „Czy moim USP nie może być
najniższa cena?” Oczywiście, że może. Ale… czy jesteś w stanie ją realnie zagwarantować? Codziennie? Na każdej linii produktowej? W zderzeniu z gigantami jak Carrefour, Amazon, Biedronka, Allegro, Lidl (1)? Gra w najniższą cenę zawsze kończy się źle dla ma małych i średnich firm, bo zawsze znajdzie się ktoś tańszy. Zawsze. To wyścig do dna. A na końcu tej drogi czeka frustracja, niskie marże i wypalenie. Strategia niskiej ceny może być skuteczna tylko, jeśli jesteś w stanie ją skalować i zoptymalizować koszty. W przeciwnym razie - postaw na wartość. Co warto?
-
Tworzyć USP, które odwołuje się do konkretnego bólu lub marzenia klienta
-
Formułować komunikaty, które upraszczają wybór i pokazują kierunek działania
-
Stosować jJęzyk, który porusza emocje i sprawia, że klient myśli: „To o mnie” np.
wykorzystując framework: PAS = Problem, Agitate, Solution Framework PAS (Pain - Agitate - Solution) to skuteczny sposób komunikowania oferty, która działa na emocje i ułatwia decyzję:
-
P - Pain: Nazwij ból klienta
-
A - Agitate: Pogłębij go, pokaż konsekwencje
-
S - Solution: Zaproponuj produkt, usługę lub markę jako rozwiązanie
Jak to wszystko połączyć w całość? Dziś nie wygrywa ten, kto mówi więcej. Wygrywa ten, kto mówi czytelnie, konkretnie i emocjonalnie. Nie pytaj klientów tylko, czego chcą. Pokaż im, czego im brakuje, zanim sami to zauważą.
-
Zacznij od poznania kontekstu klienta nie tylko jego „potrzeby”, ale tego, co chce osiągnąć
-
Zbuduj USP, które nie brzmi jak powielone hasło z billboardu
-
Komunikuj emocje, nie cechy
-
Pokaż, że robisz coś lepiej, mądrzej albo... inaczej
-
Zredukuj „szum decyzyjny”. Bo zdezorientowany = stracony
W erze przebodźcowania i podobnych ofert, wygrają ci, którzy zrozumieją emocje,
nadadzą im kierunek i zrobią z nich ruch w stronę zakupu. (1) Chociaż strategia niskiej ceny bywa ryzykowna, dla wielu firm działa świetnie np. Ryanair, Lidl, Xiaomi. Problem nie leży w samej cenie, tylko w tym, czy firma ma model biznesowy, który ją wspiera.
Źródła i inspiracje:
- Rory Sutherland - Alchemy: The Dark Art and Curious Science of Creating Magic
in Brands, Business, and Life
- Think with Google 2024–2025: Decisions are emotional
Sprawdź siebie
Quiz: 5 pytań prawda / fałsz
Zaznacz, czy każde stwierdzenie jest prawdziwe czy fałszywe na podstawie artykułu. Po wyborze możesz wyświetlić wyjaśnienie. Na końcu zobaczysz swój wynik.
Generuję quiz na bazie artykułu...
Tematy w artykule
Chcesz wdrożyć te wnioski w swojej marce?
Sprawdź metodykę BRANDsfera 2.0 albo porozmawiaj z doradcą AI - przeanalizuje Twój kontekst i podpowie pierwsze kroki.
Czytaj dalej